Pokręcona historia niczego
Mam taką historię, związaną z tym filmem, stworzoną na całkowicie prywatny użytek, dzięki której ogląda mi się "Rok diabła" Zelenki jeszcze lepiej.
Otóż wyobraźcie sobie lato 2000 roku. Na ławce spotykają się "Piotrek", "Jarek", "Karolek", "Janek", "Jeremiasz" i "Muchomorki". Jest gorąco i chłopaki reanimują się dużym, ciepłym z pianką albo zimną stoliczną. Plują pod nogi, obute w gustowne sandały i skarpety, wystawiają do słońca swoje łysiny i dyskutują: jak tu nie zejść z nudów i upału.
Słuchajcie, jest rok 2000. Miał być przecież koniec świata. Kto tak powiedział? Taki jeden koleś. Nostradamus się nazywał. Nostradamus? Czy to ten łysy, z klatki obok? Głupi, Nostradamus przepowiedział koniec świata pod koniec drugiego tysiąclecia. No to się jebnął w obliczeniach, bo nowe tysiąclecie zaczyna się dopiero w przyszłym roku. Nie wiecie, że trzecie millenium zaczyna się dopiero w roku 2001? Więc jaki z tego wniosek? Że mamy ostatni rok przed sobą. Trza by zrobić coś mega pokręconego. Pokręcony może być film. Więc zróbmy film. Jak się okaże, że Nostradamus kłamał, to spuścimy mu wpierdol pod klatką. A o tym filmie to ludzie jeszcze będą długo gadać. Zostaniemy sławni i bogaci, i pojedziemy do holiłut.
Tu następuje krótka pauza, bo panowie muszą uzupełnić braki w napojach i nabyć je drogą kupna w pobliskim sklepiku osiedlowym. Gdy wracają, scenariusz jest już właściwie gotowy.
Więc o czym to będzie? No, o nas. Ale nie od końca, żeby ludziom się nie wydawało, że tak o sobie kręcimy film. Niby będzie o nas, ale nie o nas. Wstawimy jakiś wątek czarodziejski, żeby szło się połapać, ze to jednak zmyślona historia jest. Tylko żadnego machania różdżką i rzucania zaklęć. Niech to będą takie zwyczajne czary. Zwyczajne? No, takie codzienne. Nic wielkiego. Budżetu na efekty specjalne nie mamy. To może samozapłon człowieka? Widziałem kiedyś takie coś. A na czym to polega? No, że się człowiek zapala. Tak sam z siebie? Tak. To jakieś głupie jest. Nie możemy o tym zrobić filmu. Możemy. Zrobimy film o nas i o zapalających się ludziach. A jak takich znajdziesz? Może damy ogłoszenie do gazety? Coś się wymyśli...
Efektu działań tej wesołej ekipy filmowej chyba streszczać nie muszę. Każdy, kto widział "Rok diabła" wie, o co chodzi. Ci, którzy pogrzebali trochę w historii powstania tego filmu - wiedzą jeszcze lepiej ;)
Zaloguj się aby skomentować lub połącz przez Dołącz przez Facebook