Filmaster

your movie guide

Twój progres

0%

Oceniłeś 0/15 filmów. Oceń 15 więcej & sprawdź co obejrzeć dziś wieczorem!

Strzał w... dziewiątkę

Trochę mi głupio, bo zasiadłam z zamiarem napisania miażdżącej recenzji i właśnie przeczytałam notkę Ojca Dyrektora. Głupio mi, bo mnie się film kompletnie nie podobał, więc wychodzi na to, że albo nie doceniam, albo nie rozumiem, albo chyba po prostu jestem kretyn ;)

Nie podoba mi się "Nine" Roba Marshalla. Uważam, że to kolejna obliczona co do centa i do milimetra taśmy filmowej produkcja, która po prostu m u s i a ł a ściągnąć do kina dzikie tłumy: fanów samego Marshalla, fanów poszczególnych gwiazd i gwiazdeczek z obsady, fanów musicali oraz fanów kolorowych i wesołych filmów, którzy nawet jeśli o Fellinim kiedykolwiek słyszeli, to najzwyczajniej w świecie mają go w nosie.

Historia człowieka, który kłamie i lawiruje między kobietami swego życia - matki, żony, muzy, kochanek i przyjaciółek - jakoś mnie w tym przypadku nie powaliła. Reżyser, który musi dojrzeć do stworzenia kolejnego dzieła i obronić się przed robieniem gniotów, to równie dobrze u Marshalla mógłby być szewc, albo stolarz. Siermiężnie to wszystko wygląda. Niby miało być zabawnie - a nie jest. Niby miło wzruszać - a nie uroniłam ani jednej łzy. Nawet nie pociągnęłam nosem.

W "dziewiątce" denerwuje mnie chyba absolutnie wszystko: od pseudo-włoskiego akcentu Guido (Daniel Day-Lewis), przez pseudo-rzymski klimat Italii (albo sami wiecie, albo musicie mi uwierzyć na słowo, że Rzym tak nie wygląda i tak się nie nosi), po plejadę gwiazd, które znalazły się tam chyba przypadkowo, bo akurat nie kręciły nic innego. Zresztą sam Marshall przyznał się, że większość ról kobiecych pisał pod aktorki, które udało mu się zaciągnąć na plan. Co gorsza: to musical, a ani jedna melodia nie zapada w pamięć i nie chwyta za ucho!

W jednym mogę się z Ojcem Dyrektorem zgodzić: faktycznie Penelope Cruz śpiewa fatalnie i filmowana jest wulgarnie. Poza tym nie kupuję wyjaśnień, że Marshall uprościł historię Felliniego, przełożył ją na bardziej przystępny język, czy też wyłożył "na chłopski rozum". Jest spora różnica między prostotą a prostactwem.

Dotrwałam do końca projekcji tylko dzięki Judy Dench (jak będę mieć 77 lat też chcę mieć taki głos!). Dobra jest też choreografia w numerze Fergie (z tamburynami i piaskiem), ale umówmy się - równie dobrze można by ją obejrzeć na koncercie Black Eyed Peas. Nie trzeba do niej oprawy w postaci całego filmu ;)

Sorry, ale dla mnie "Dziewięć" to chybiony strzał.

MuadiM MuadiM

Takich filmów, tzn. o takiej tematyce to już ładnych parę chyba było. A jak pani odczucia odnośnie Nicole Kidman?

.

MuadiM MuadiM

A - no jeszcze napisała pani jednak przecież o pewnym pozytywie - Judy Dench. Ta brytyjska aktorka gdziekolwiek się pojawia ( nawet jak w Bondzie ), to mnie olśniewa.

.

michuk michuk

Nie będę się wykłócał. Jesteś w większości, która uznała Dziewięć za film słaby. Mnie przekonał. Marshall miał pomysł jak zaprezentyować klasyka bezmyślnie go nie kopiując, zachowując jednak choć w części jego klimat. Świetna Marion Cotillard wynagrodziła mi prostacką Cruz, Day-Lewis nie denerwował mnie zbytnio, może dlatego że nie byłem we Włoszech i nie wiem jak tam się nosi. Z kina wyszedłem w pozytywnym nastroju "z nutką dekadencji" czyli dostałem to czego oczekiwałem. A że nie przepadam za musicalami, oczekiwałem niewiele, "Nine" dało mi pewnie subiektywnie więcej niż fanom "Chicago", którego nie cierpię.

.

bolekczyta bolekczyta

@Michuk - nie jesteś san. Mnie też "Nine" bardzo się podobało. Doliczając do tego moją żonę - jest nas już trójka:)

Day - Lewis potwierdził swoją klasę. A Penelope była wulgarna i prostacka, bo według mnie miała taka być. I z zadania wywiązała się celująco.

Dla mnie najsłabszą stroną tego, było nie było musicalu, były właśnie piosenki. Daleko im do "Cats", "Upiora w operze" czy "Jesus Chris Superstar".

Co do kostiumów- wydaje mi się, że to była stylizacja na lata 60. Teraz na pewno w Wiecznym Mieście nikt się tak nie nosi:)

.

inheracil inheracil

W sumie nie spodziewałem się wiele po "Dziewięć" i dostałem całkiem satysfakcjonujące widowisko z niezłym aktorstwem, muzyką i dobrą choreografią (Be Italian). Czyli kwalifikuję się do grupy: "fanów musicali oraz fanów kolorowych i wesołych filmów, którzy nawet jeśli o Fellinim kiedykolwiek słyszeli, to najzwyczajniej w świecie mają go w nosie".
Nie zgadzam się tylko co do tego Felliniego ;) Myślę, że porównywanie "Nine" do "Otto e mezzo" nie ma sensu, bo Marshall ani przez chwilę nie udaje, że robi coś więcej poza sfilmowaniem broadwayowskiego musicalu, ba, podkreśla to nawet przez statyczną konstrukcję filmu, z zakończeniem raczej bardziej pasującym na scenę teatralną.
Co do mody, byłem we Włoszech bardzo krótko i nie wiem, ale i tak nie koncentrowałem swojej uwagi na ubiorach pań w wieku Judi Dench, więc się w tej kwestii nie będę wypowiadał. Wiarygodność kostiumów to kwestia marginalna, przynajmniej dla mnie.

.

Zaloguj się aby skomentować lub połącz przez Dołącz przez Facebook